ekologiczna biblioteka, Warszawa
A A A

Ekologiczna biblioteka Warszawa - Ogniem i mieczem tom II

– Mój jegomość – odparł pachołek – jeżeli jego pan Regowski puścił, to już ja sam muszę na nowo pomsty nad
nim szukać za moją krzywdę i pohańbienie. Przecie mu tego nie daruję, bom poprzysiągł, i gdyby nie to, że pannę
odwozimy, zaraz bym w jego tropy pojechał: niechże moje nie przepada!
“Tfu! – pomyślał Zagłoba – wolę, żem temu pachołkowi nijakiej krzywdy nie uczynił.”
Po czym popędził konia i po chwili zrównał się z kniaziówną i Wołodyjowskim. Po godzinie drogi przeprawili
się przez Medwiedówkę i wjechali w las ciągnący się od samego brzegu rzeki dwoma czarnymi ścianami wzdłuż
drogi.
– Już tę okolicę znam dobrze – rzekł Zagłoba. – Teraz ten bór niedługo się skończy, za nim będzie z ćwierć mili
pola gołego, przez które idzie gościniec z Czarnego Ostrowu, a potem znów bory jeszcze większe, aż do Matczyna.
Da Pan Bóg, że w Matczynie zastaniemy już chorągwie polskie.
– Pora już, żeby zbawienie przyszło! – mruknął Wołodyjowski.
Czas jakiś jechali w milczeniu, jasnym, oświeconym przez promienie księżyca, gościńcem.
– Dwa wilki drogę przeszły! – rzekła nagle Helena.
– Widzę – odparł Wołodyjowski. – A ot, trzeci!
Szarawy cień przemknął się istotnie o sto kilkadziesiąt kroków przed końmi.
– Ot, czwarty! – zawołała kniaziówna.
– Nie, to sarna; patrz waćpanna: dwie, trzy!
– Co, u licha! – zakrzyknął pan Zagłoba. – Sarny za wilkami gonią! Świat, widzę, przewraca się do góry nogami.
– Jedźmy no nieco prędzej – rzekł zaniepokojonym głosem pan Wołodyjowski. – Rzędzian! bywaj! i z panną
naprzód!
Pomknęli, ale Zagłoba pochylił się w pędzie do ucha Wołodyjowskiego i pytał:
– Panie Michale, a co tam nowego?
– Źle – orzekł mały rycerz. – Widziałeś waść: zwierz z legowisk ze snu się zrywa i nocą pomyka.
– Oj! A co to znaczy?
– To znaczy, że go płoszą.
– Kto?
– Wojska – Kozacy albo Tatary – idą nam od prawej ręki.
– A może nasze chorągwie?
– Nie może być, bo zwierz umyka od wschodu, od Piławiec, więc pewno Tatarzy szeroką ławą idą.
– Umykajmy, panie Michale, na miły Bóg!
– Nie ma innej rady. Ej, żeby tak tu kniaziówny nie było, podeszlibyśmy pod same czambuły, żeby z paru urwać,
ale z nią... ciężka może być przeprawa, jeśli nas na oko wezmą.
– Bój się Boga, panie Michale. Skręćmy w lasy za tymi wilkami albo co?
– Nie może być, bo choćby nas zrazu nie dostali, to kraj przed nami zaleją, a potem jakże się wydostaniem?
– Niechże ich siarczyste pioruny zatrzasną! Tego nam tylko brakowało! Ej, panie Michale, czy się nie mylisz?
Wilcy to przecież za koszem ciągną, nie przed nim pomykają.
– Które są po bokach, to ciągną za koszem i ze wszystkich okolic się zbierają, ale te, co na przedzie, to się
płoszą. Widzisz no waść tam, na prawo, między drzewami: łuna świta!
– Jezusie Nazareński, Królu Żydowski!
– Cicho waść!... Siła jeszcze tego lasu?
– Zaraz się skończy.
– A potem pole?
– Tak jest. O Jezu!
– Cicho waść!... Za polem drugi las?
– Aż do Matczyna.
– Dobrze! byle nas na tym polu nie najechali! Jeżeli się do drugiego lasu szczęśliwie przedostaniem, tośmy i w
domu. Jedźmy teraz razem! Szczęściem kniaziówna z Rzędzianem na Burłajowych koniach.
Popędzili konie i zrównali się z jadącymi na przedzie.
– Co to za łuna na prawo? – pytała kniaziówna.
– Mościa panno! – odrzekł mały rycerz – tu nie ma co ukrywać. To mogą być Tatarzy.
– Jezus Maria!
– Nie trwóż się waćpanna! Szyja moja w tym, że im umkniemy, a w Matczynie nasze chorągwie.
– Dla Boga! umykajmy! – rzekł Rzędzian.
Ucichli i mknęli jak duchy. Drzewa poczęły rzednąć, las kończył się – ale też i łuna nieco przygasła. Nagle
Helena zwróciła się do małego rycerza.
– Mości panowie! – rzekła – przysięgnijcie mi, że żywa nie pójdę w ich ręce!

W pustyni i puszczy
W pustyni i puszczy - część 1
W pustyni i puszczy - część 2
W pustyni i puszczy - część 3
W pustyni i puszczy - część 4
W pustyni i puszczy - część 5
W pustyni i puszczy - część 6
W pustyni i puszczy - część 7
W pustyni i puszczy - część 8
W pustyni i puszczy - część 9
W pustyni i puszczy - część 10
W pustyni i puszczy - część 11
W pustyni i puszczy - część 12
Moralność Pani Dulskiej
Moralność Pani Dulskiej - część 1
Moralność Pani Dulskiej - część 2
Moralność Pani Dulskiej - część 3
Moralność Pani Dulskiej - część 4
Moralność Pani Dulskiej - część 5
Moralność Pani Dulskiej - część 6
Moralność Pani Dulskiej - część 7
Moralność Pani Dulskiej - część 8
Moralność Pani Dulskiej - część 9
Krzyżacy tom - I
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 10
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy tom - II
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 12
Ogniem i mieczem tom - I
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Ogniem i mieczem - część 10
Ogniem i mieczem - część 11
Ogniem i mieczem - część 12
Ogniem i mieczem tom - II
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Quo vadis
Quo vadis - część 1
Quo vadis - część 2
Quo vadis - część 3
Quo vadis - część 4
Quo vadis - część 5
Quo vadis - część 6
Quo vadis - część 7
Quo vadis - część 8
Quo vadis - część 9
Quo vadis - część 10
Quo vadis - część 11
Quo vadis - część 12
Quo vadis - część 13
Quo vadis - część 14
Quo vadis - część 15
Syzyfowe prace
Syzyfowe prace - część 1
Syzyfowe prace - część 2
Syzyfowe prace - część 3
Syzyfowe prace - część 4
Syzyfowe prace - część 5
Syzyfowe prace - część 6
Syzyfowe prace - część 7
Copyright (C) ekologiczna-biblioteka.waw.pl