ekologiczna biblioteka, Warszawa
A A A

Ekologiczna biblioteka Warszawa - Ogniem i mieczem tom II

dmuchać, tak ich podobno coś z pół kopy przez całą bitwę popsował.
– Żeby to wszystko duchowieństwo było takie! – westchnął Zagłoba.– Ale nasz Muchowiecki to jeno ręce ku
niebu wznosi, a płacze, że się tyle krwi chrześcijańskiej leje.
– Daj waść pokój – rzekł poważnie Skrzetuski. – Ksiądz Muchowiecki święty ksiądz i w tym masz najlepszy
dowód, że choć on nie starszy od tamtych dwóch, przecie głowy przed jego zacnością schylają.
– Nie tylko ja też nie neguję jego świątobliwości – odparł Zagłoba – ale myślę, że i samego chana potrafiłby
nawrócić. Oj, mości panowie! musi się tam jego chańska mość sierdzić, aż wszy na nim koziołki ze strachu
przewracają! Jeżeli przyjdzie z nim do układów, pojadę i ja z komisarzami. Znamy się z dawna i niegdyś wielce
mnie miłował. Może też sobie przypomni.
– Do układów Janickiego pewnie wybiorą, bo on po tatarsku, tak jak po polsku mówi – rzekł Skrzetuski.
– I ja tak samo, a z murzami znamy się jak łyse konie. Córki mi swoje chcieli w Krymie oddawać, żeby się
potomstwa pięknego doczekać, a żem to był młody i paktów konwentów nie zawierałem ze swoją niewinnością,
jako imć Podbipięta z Myszykiszek, więcem tam siła figlów napłatał.
– Słuchać hadko! – rzekł pan Longinus spuszczając oczy.
– A waćpan to jako szpak wyuczony: jedno w kółko powtarza. Widać, że boćwinkowie mowy ludzkiej dobrze
jeszcze nie umieją.
Dalszy ciąg rozmowy przerwał gwar dochodzący z zewnątrz namiotu – więc rycerze wyszli zobaczyć, co się
dzieje. Mnóstwo żołnierzy stało na okopie spoglądając na okolicę, która w ciągu nocy zmieniła się znacznie i
jeszcze w oczach się zmieniała. Kozacy również nie próżnowali od czasu ostatniego szturmu, ale sypali szańce,
zaciągali na nie działa tak długie i donośne, jakich nie było w polskim obozie, porozpoczynali poprzeczne,
wężowato idące fosy, aprosze; z daleka wydawały się te nasypy jak tysiące olbrzymich kretowisk. Cała pochyła
równina była nimi pokryta, świeżo skopana ziemia czerniła się wszędzie między zielonością – i wszędy mrowiło się
od pracującego ludu. Na pierwszych wałach migotały także krasne czapki mołojców.
Książę stał także na okopie w towarzystwie starosty krasnostawskiego i pana Przyjemskiego. Poniżej kasztelan
bełski poglądał przez perspektywę na roboty kozackie i mówił do podczaszego koronnego:
– Nieprzyjaciel rozpoczyna regularne oblężenie. Widzę, że trzeba nam będzie obrony w okopie poniechać i do
zamku się przenieść.
Dosłyszał te słowa książę Jeremi i rzekł pochylając się z góry ku kasztelanowi:
– Niechże nas Bóg od tego broni, bo dobrowolnie jakoby w potrzask byśmy leźli. Tu nam żyć albo umierać.
– Takie i moje zdanie, choćbym miał co dzień jednego Burłaja zabijać – wtrącił pan Zagłoba. – Protestuję
imieniem całego wojska przeciw zdaniu jaśnie wielmożnego kasztelana bełskiego.
– To do waści nie należy! – rzekł książę.
– Cicho waść! – szepnął Wołodyjowski ciągnąc szlachcica za rękaw.
– Wygnieciemy ich w tych zakrywkach jako krety – mówił Zagłoba – a ja waszą książęcą mość proszę, aby mnie
pierwszemu pozwolił iść z wycieczką. Znają oni mnie już dobrze, poznają jeszcze lepiej.
– Z wycieczką?... – rzekł nagle książę i zmarszczył brwi. – Czekaj no waść... noce z wieczora bywają ciemne...
Tu zwrócił się do starosty krasnostawskiego, do pana Przyjemskiego i do regimentarzy.
– Proszę waszmość panów na radę – rzekł.
I zstąpił z okopu, a za nim udała się cała starszyzna.
– Na miłość boską, co waćpan czynisz? – mówił Wołodyjowski do Zagłoby – cóż to? służby i dyscypliny nie
znasz, że do rozmowy starszych się mieszasz? Książę łaskawy pan, ale w czasie wojny nie ma z nim żartów.
– Nic to, panie Michale! – odrzekł Zagłoba. – Pan Koniecpolski, ojciec, srogi był lew, a na moich radach siła
polegał i niech mnie dziś wilcy zjedzą, jeżeli nie dlatego po dwakroć pogromił Gustawa Adolfa. Umiem ja z panami
gadać! Albo i teraz! – zauważyłeś, jak książę obstupuit, gdym mu wycieczkę doradził? Jeżeli Bóg da wiktorię, czyja
będzie zasługa – co? – twoja?
W tej chwili zbliżył się Zaćwilichowski.
– A co? Ryją! ryją jak świnie! – rzekł ukazując na pole.
– Wolałbym, żeby to były świnie – odpowiedział Zagłoba – bo kiełbasy by nam tanio wypadły, a ich padło i dla
psów się nie przygodzi. Dziś już musieli żołnierze kopać studnie w kwaterach pana Firleja, gdyż we wschodnim
stawie od trupów wody nie znać. Nad ranem żółć w psubratach popękała i wszyscy spłynęli. Jak przyjdzie piątek,
nie będzie można ryb jeść, bo mięsem karmione.
– Prawda jest – rzecze Zaćwilichowski – starym żołnierz, a tyle trupa dawnom nie widział, chyba pod
Chocimiem przy szturmach janczarskich na nasz obóz.
– Zobaczysz go waszmość jeszcze więcej – ja to waszmości mówię!
– Myślę, że dziś wieczorem albo jeszcze i przed wieczorem znowu do szturmu ruszą.
– A ja powiadam, że do jutra zostawią nas w spokoju.

W pustyni i puszczy
W pustyni i puszczy - część 1
W pustyni i puszczy - część 2
W pustyni i puszczy - część 3
W pustyni i puszczy - część 4
W pustyni i puszczy - część 5
W pustyni i puszczy - część 6
W pustyni i puszczy - część 7
W pustyni i puszczy - część 8
W pustyni i puszczy - część 9
W pustyni i puszczy - część 10
W pustyni i puszczy - część 11
W pustyni i puszczy - część 12
Moralność Pani Dulskiej
Moralność Pani Dulskiej - część 1
Moralność Pani Dulskiej - część 2
Moralność Pani Dulskiej - część 3
Moralność Pani Dulskiej - część 4
Moralność Pani Dulskiej - część 5
Moralność Pani Dulskiej - część 6
Moralność Pani Dulskiej - część 7
Moralność Pani Dulskiej - część 8
Moralność Pani Dulskiej - część 9
Krzyżacy tom - I
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 10
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy tom - II
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 12
Ogniem i mieczem tom - I
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Ogniem i mieczem - część 10
Ogniem i mieczem - część 11
Ogniem i mieczem - część 12
Ogniem i mieczem tom - II
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Quo vadis
Quo vadis - część 1
Quo vadis - część 2
Quo vadis - część 3
Quo vadis - część 4
Quo vadis - część 5
Quo vadis - część 6
Quo vadis - część 7
Quo vadis - część 8
Quo vadis - część 9
Quo vadis - część 10
Quo vadis - część 11
Quo vadis - część 12
Quo vadis - część 13
Quo vadis - część 14
Quo vadis - część 15
Syzyfowe prace
Syzyfowe prace - część 1
Syzyfowe prace - część 2
Syzyfowe prace - część 3
Syzyfowe prace - część 4
Syzyfowe prace - część 5
Syzyfowe prace - część 6
Syzyfowe prace - część 7
Copyright (C) ekologiczna-biblioteka.waw.pl