ekologiczna biblioteka, Warszawa
A A A

Ekologiczna biblioteka Warszawa - Ogniem i mieczem tom II

 

zatoczył straszliwie i zakrzyknął:
– Ukryć się za skały! Wpadniemy na nich niespodzianie! Pokażemy tym hultajom!...
Sprawni żołnierze książęcy z miejsca zawrócili pod skały i w mgnieniu oka ustawili się w szyku bojowym,
gotowi do niespodzianego napadu.
Upłynęła godzina; na koniec dał się słyszeć gwar zbliżających się ludzi, echo niosło nutę wesołych pieśni, a po
chwili jeszcze do uszu czatujących w zasadzce doszły odgłosy skrzypków, dud i bębenka. Wachmistrz zbliżył się
znów do pana Zagłoby i rzekł:
– To nie wojsko, panie komendancie, nie Kozacy; to wesele.
– Wesele? – rzekł Zagłoba. – Zagramże ja im, niech poczekają!
To rzekłszy ruszył koniem, za nim wyjechali żołnierze i ustawili się szeregiem na drodze.
– Za mną! – krzyknął groźnie Zagłoba.
Linia ruszyła kłusem, potem galopem – i okrążywszy skałę stanęła nagle tuż przed gromadą ludzi zmieszanych i
strwożonych niespodzianym widokiem.
– Stój! stój! – wołano z obu stron.
Było to istotnie chłopskie wesele. Naprzód jechali konną dudziarz, teorbanista, skrzypek i dwaj “dowbysze”,
trochę już pijani, wycinając od ucha skoczne kołomyjki. Za nimi panna młoda, hoża dziewczyna w ciemnym
żupanie i z włosami rozpuszczonymi na ramiona. Otaczały ją drużki śpiewające pieśni i niosące ponawlekane na
ręce wieńce – a wszystkie dziewki na koniach, siedzące po męsku, wystrojone, ubrane w polne kwiaty, wyglądały z
dala jak zastęp kraśnych Kozaków. W drugim szeregu jechał na dzielnym koniu pan młody wśród drużbów z
wieńcami na długich, podobnych do spis tyczkach; orszak zamykali rodzice nowożeńców i goście, wszyscy konno.
Jedynie beczki z gorzałką, miodem i piwem jechały na lekkich, wymoszczonych słomą wózkach, bełkocąc
smakowicie po nierównej kamienistej drodze.
– Stój! Stój! – wołano z obu stron, po czym orszak weselny pomieszał się. Dziewczęta podniosły krzyk
przeraźliwy i cofnęły się w tył, zaś parobcy i starsi drużbowie skoczyli naprzód, by piersiami zasłonić mołodycie
przed niespodzianym napadem.
Pan Zagłoba skoczył tuż przed nich i machając szablą, świecąc nią w oczy przerażonemu chłopstwu, począł
wrzeszczeć:
– Ha! skurczybyki, psie chwosty, rebelizanty! Do buntu wam się zachciało! Za Krzywonosem trzymacie,
łajdaki? na przeszpiegi jeździcie? drogę wojsku tamujecie? na szlachtę ręce podnosicie? Dam ja wam, pieskie dusze
bezecne! W dyby pokuć każę, na pal powbijać, o szelmy! o poganie! Teraz za wszystkie zbrodnie zapłacicie!
Stary i biały jak gołąb drużba zeskoczył z konia, zbliżył się do szlachcica i chwyciwszy go pokornie za strzemię
począł kłaniać się w pas a błagać:
– Zmiłujcie się, jasny rycerzu, nie gubcie biednych ludzi, Bóg nam świadek, my niewinni, nie do buntu my
idziemy; my z cerkwi, z Husiatyna, naszego krewniaka Dymitra, kowala, z bondarówną Ksenią wieńczyli. My z
weselem, z korowajem...
– To niewinni ludzie, panie – szepnął wachmistrz.
– Precz mi! To szelmy! Od Krzywonosa na wesele przyszli! – huknął Zagłoba.
– Kołyb jeho trastia mordowała! – zawołał starzec. – My jego na oczy nie widzieli, my biedni ludzie. Zmiłujcie
się, jasny panie, dozwólcie przejść, my nikomu zła nie czynimy, a swoją powinność znamy.
– Do Jarmoliniec w łykach pójdziecie!...
– Pójdziemy, gdzie każecie, panie! Wam rozkazywać; nam słuchać! Ale wy nam łaskę zróbcie, jasny rycerzu!
przykażcie panom żołmirom, żeby oni nam zła nie czynili, a sami – wybaczcie prostakom – i ot, bijem czołem
pokornie: wypijcie z nami na szczęście uwieńczonym... Wypijcie, wasza miłość, na radość prostym ludziom, jako
Bóg i święta ewangelia nakazuje.
– Jeno nie myślcie, bym wam folgował, gdy wypiję! – rzekł ostro pan Zagłoba.
– Nie, panie! – zawołał z radością dziad – my nie myślim! Hej! grajki! – zakrzyknął na muzykę – zagrajcie dla
jasnoho łycara, bo jasny łycar dobry, a wy mołojcy, skoczcie po miód, po słodki dla jasnego łycara; on biednych
ludzi nie ukrzywdzi. Skoro, chłopci, skoro! Diakujem, pane!
Mołojcy kopnęli się co duchu do beczek, a tymczasem zawarczały bębenki, zapiszczały raźno skrzypki, dudziarz
wydął policzki i począł miętosić dudę pod pachą, drużbowie potrząsali wieńcami na tykach; co widząc żołnierze
poczęli się coraz bardziej przysuwać, wąsy kręcić, uśmiechać się i przez plecy mołojców na mołodycie poglądać.
Zabrzmiały na nowo pieśni – i strach minął, nawet gdzieniegdzie ozwały się radosne: “u-ha! u-ha!”
Ale pan Zagłoba nie rozchmurzył się od razu – nawet gdy mu dano kwartę miodu, mruczał jeszcze z cicha: “A
szelmy! a łajdaki!” Nawet gdy już wąsy zanurzył w ciemnej powierzchni napitku, brwi jego nie rozmarszczyły się
jeszcze; podniósł głowę i mrużąc oczy, mlaskając wargami, począł smakować trunek – następnie zdziwienie, ale i
oburzenie odbiło się na jego twarzy.

W pustyni i puszczy
W pustyni i puszczy - część 1
W pustyni i puszczy - część 2
W pustyni i puszczy - część 3
W pustyni i puszczy - część 4
W pustyni i puszczy - część 5
W pustyni i puszczy - część 6
W pustyni i puszczy - część 7
W pustyni i puszczy - część 8
W pustyni i puszczy - część 9
W pustyni i puszczy - część 10
W pustyni i puszczy - część 11
W pustyni i puszczy - część 12
Moralność Pani Dulskiej
Moralność Pani Dulskiej - część 1
Moralność Pani Dulskiej - część 2
Moralność Pani Dulskiej - część 3
Moralność Pani Dulskiej - część 4
Moralność Pani Dulskiej - część 5
Moralność Pani Dulskiej - część 6
Moralność Pani Dulskiej - część 7
Moralność Pani Dulskiej - część 8
Moralność Pani Dulskiej - część 9
Krzyżacy tom - I
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 10
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy tom - II
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 12
Ogniem i mieczem tom - I
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Ogniem i mieczem - część 10
Ogniem i mieczem - część 11
Ogniem i mieczem - część 12
Ogniem i mieczem tom - II
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Quo vadis
Quo vadis - część 1
Quo vadis - część 2
Quo vadis - część 3
Quo vadis - część 4
Quo vadis - część 5
Quo vadis - część 6
Quo vadis - część 7
Quo vadis - część 8
Quo vadis - część 9
Quo vadis - część 10
Quo vadis - część 11
Quo vadis - część 12
Quo vadis - część 13
Quo vadis - część 14
Quo vadis - część 15
Syzyfowe prace
Syzyfowe prace - część 1
Syzyfowe prace - część 2
Syzyfowe prace - część 3
Syzyfowe prace - część 4
Syzyfowe prace - część 5
Syzyfowe prace - część 6
Syzyfowe prace - część 7
Copyright (C) ekologiczna-biblioteka.waw.pl