ekologiczna biblioteka, Warszawa
A A A

Ekologiczna biblioteka Warszawa - Ogniem i mieczem tom II

które by go do zdobycia miasta mogły doprowadzić.
– Tyle samo on albo i więcej ufa w chytrość! – rzekł Zagłoba.
– Szalony człowiek, a przy tym i obscurus – mówił dalej Podbipięta – sądził, że pan Weyher jest Niemiec, widać
nie słyszał o wojewodach pomorskich tego nazwiska, bo napisał list chcąc starostę do zdrady namówić, jako
cudzoziemca i jurgieltnika... Dopieroż mu pan Weyher odpisał, co zacz jest i jako się źle z pokusą do niego wybrał.
Ten list, żeby to pokazać lepiej swój walor, chciał koniecznie starosta przez kogoś znaczniejszego, nie przez
trębacza wysłać, a że to się jak na zgubę między tak dzikie bestie idzie, nie było chętnych między towarzystwem.
Inni się też na godność oglądali, więc ja się podjąłem – i tu słuchajcie, bo co najciekawsze, to się dopiero zaczyna.
– Słuchamy pilnie – rzekli dwaj przyjaciele.
– Pojechałem tedy i zastałem hetmana pijanego. – Przyjął mnie jadowicie, zwłaszcza gdy list przeczytał, i
buławą groził – a ja polecając pokornie duszę Bogu, tak sobie wszystko myślałem: już też jeśli mnie tknie, tak mu
pięścią głowę rozbiję. Co było robić, braciaszki kochane – co?
– Zacnie to było ze strony waćpana tak myśleć – rzekł z pewnym rozrzewnieniem Zagłoba.
– Ale go pułkownicy mitygowali i drogę mu do mnie zagradzali – mówił pan Longinus – a najbardziej jeden
młody, tak śmiały, że go wpół brał i odciągał mówiąc: “Nie pójdziesz, bat’ku, upiłeś się.” Patrzę ja, kto mnie tak
broni, i dziwię się jego śmiałości, że taki z Chmielnickim konfident – aż to Bohun.
– Bohun? – wykrzyknęli Wołodyjowski i Zagłoba.
– Tak jest. Poznałem go, bom go w Rozłogach widział – i on mnie takoż. Słyszę, mówi do Chmielnickiego: “To
mój znajomy.” A Chmielnicki, jako to prędka u pijaków rezolucja, odpowiada: “Kiedy on twój znajomy, synku, tak
dać jemu pięćdziesiąt talarów, a ja dam respons.” I dał mi respons, a co do talarów, rzekłem, by bestii nie drażnić,
żeby je dla hajduków schował, bo nie moda towarzyszowi musztuluków brać. Odprawili mnie z namiotu dość
uczciwie, ale ledwom wyszedł, przychodzi do mnie Bohun: “My się w Rozłogach widzieli” – mówi. “Tak jest
(rzekę), jenom się wtedy nie spodziewał, braciaszku, że cię w tym obozie ujrzę.” – A on na to: “Nie własna wola,
ale nieszczęście zagnało!” W rozmowie powiedziałem mu, jakeśmy to jego za Jarmolińcami pobili. “Jam nie
wiedział, z kim mam do czynienia (rzekł mi na to), i w rękę byłem zacięty, a ludzi miałem do niczego, bo myśleli,
że to sam kniaź Jarema ich bije.” – “I myśmy nie wiedzieli (powiadam), bo żeby pan Skrzetuski wiedział, że to ty,
tedyby jeden z was już nie żył.”
– Pewnie by tak było, ale cóż on na to? – pytał Wołodyjowski.
– Zalterował się mocno i odwrócił rozmowę. Opowiadał mi, jako Krzywonos wysłał go z listami do
Chmielnickiego pod Lwów, żeby wczasu trochę zażył, a Chmielnicki nie chciał go na powrót odesłać, bo go
zamyślał do innych posyłek użyć, jako mającego prezencję. Na koniec pyta: “Gdzie pan Skrzetuski?” – a gdym mu
powiedział, że w Zamościu, rzekł: “To się może spotkamy” – i z tym go pożegnałem.
– Już zgaduję, że go zaraz potem Chmielnicki wysłał do Warszawy – mówił Zagłoba.
– Tak jest, ale czekajże waćpan. Wróciłem tedy do fortecy i zdałem sprawę panu Weyherowi z poselstwa. Była
już późna noc. Nazajutrz dzień znowu szturm, jeszcze zajadlejszy niż pierwszy. Nie miałem czasu widzieć się z
panem Skrzetuskim, dopiero trzeciego dnia mówię mu, żem Bohuna widział i z nim mówił. A było przy tym siła
oficerów i z nimi pan Regowski. Ten zasłyszawszy rzecze z przekąsem: “Wiem ja, że tam o pannę chodzi; jeśli
waszmość taki rycerz, jak sława niesie, to masz Bohuna: wyzwij go na rękę, a już bądź pewien, że ci ten zabijaka
nie odmówi. Będziem mieli z murów piękny prospectus. Ale o was, wiśniowiecczykach, więcej (powiada) mówią,
niż jest.” Na to pan Skrzetuski jak spojrzy na pana Regowskiego – jakby go kto z nóg ściął! “Tak waćpan radzisz? –
(spyta) – a dobrze! Nie wiem jeno, czybyś waszmość, który naszej cnocie przymawiasz, miał odwagę pójść między
czerń wyzwać ode mnie Bohuna.” A Regowski: “Odwagę mam, alem waszmości ni swat, ni brat – nie pójdę.”
Dopieroż inni w śmiech z pana Regowskiego.
“O! (prawią) małyś teraz, a jak o cudzą skórę chodziło, toś był wielki!” Więc Regowski, jako to ambitna sztuka,
wziął na kieł i podjął się. Nazajutrz dzień poszedł z wyzwaniem – ale już Bohuna nie znalazł. Nie wierzyliśmy zrazu
relacji, ale teraz dopiero po tym, coście mi waszmościowie powiedzieli, widzę, że prawda. Bohuna musiał
Chmielnicki istotnie wysłać i tameście go waszmościowie usiekli.
– Tak to i było – rzecze Wołodyjowski.
– Powiedzże nam wasze – pytał Zagłoba – gdzie my teraz Skrzetuskiego znajdziemy, bo znaleźć go musimy, aby
zaraz z nim po dziewczynę wyruszyć.
– Łatwo się o niego za Zamościem dopytacie, bo tam o nim głośno. Kalinę, pułkownika kozackiego, obaj z
Regowskim, do rąk sobie podając, ze szczętem znieśli. Później Skrzetuski na własną rękę dwa razy czambuły
tatarskie pogromił i Burłaja zniósł, i kup kilka rozbił.
– A że to Chmielnicki na to pozwala?
– Chmielnicki ich się wypiera i mówi, że wbrew jego rozkazom łupią. Inaczej by nikt w jego wierność i
posłuszeństwo dla króla jegomości nie uwierzył.

W pustyni i puszczy
W pustyni i puszczy - część 1
W pustyni i puszczy - część 2
W pustyni i puszczy - część 3
W pustyni i puszczy - część 4
W pustyni i puszczy - część 5
W pustyni i puszczy - część 6
W pustyni i puszczy - część 7
W pustyni i puszczy - część 8
W pustyni i puszczy - część 9
W pustyni i puszczy - część 10
W pustyni i puszczy - część 11
W pustyni i puszczy - część 12
Moralność Pani Dulskiej
Moralność Pani Dulskiej - część 1
Moralność Pani Dulskiej - część 2
Moralność Pani Dulskiej - część 3
Moralność Pani Dulskiej - część 4
Moralność Pani Dulskiej - część 5
Moralność Pani Dulskiej - część 6
Moralność Pani Dulskiej - część 7
Moralność Pani Dulskiej - część 8
Moralność Pani Dulskiej - część 9
Krzyżacy tom - I
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 10
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy tom - II
Krzyżacy - część 1
Krzyżacy - część 2
Krzyżacy - część 3
Krzyżacy - część 4
Krzyżacy - część 5
Krzyżacy - część 6
Krzyżacy - część 7
Krzyżacy - część 8
Krzyżacy - część 9
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 11
Krzyżacy - część 12
Ogniem i mieczem tom - I
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Ogniem i mieczem - część 10
Ogniem i mieczem - część 11
Ogniem i mieczem - część 12
Ogniem i mieczem tom - II
Ogniem i mieczem - część 1
Ogniem i mieczem - część 2
Ogniem i mieczem - część 3
Ogniem i mieczem - część 4
Ogniem i mieczem - część 5
Ogniem i mieczem - część 6
Ogniem i mieczem - część 7
Ogniem i mieczem - część 8
Ogniem i mieczem - część 9
Quo vadis
Quo vadis - część 1
Quo vadis - część 2
Quo vadis - część 3
Quo vadis - część 4
Quo vadis - część 5
Quo vadis - część 6
Quo vadis - część 7
Quo vadis - część 8
Quo vadis - część 9
Quo vadis - część 10
Quo vadis - część 11
Quo vadis - część 12
Quo vadis - część 13
Quo vadis - część 14
Quo vadis - część 15
Syzyfowe prace
Syzyfowe prace - część 1
Syzyfowe prace - część 2
Syzyfowe prace - część 3
Syzyfowe prace - część 4
Syzyfowe prace - część 5
Syzyfowe prace - część 6
Syzyfowe prace - część 7
Copyright (C) ekologiczna-biblioteka.waw.pl